Shairron obudził się i z zadowoleniem stwierdził, że żyje.
- Deeev? – zawołał, gdy nie dostrzegł brata.
- Co? – chłopiec siedział niedaleko.
- Nie, nic. Dobrze, że żyjesz.
- Też się cieszę.
Shairron wstał.
- Gdzie sadysta i Change? – zapytał.
- Sadysty nie widziałem od rana. Może sobie poszedł? – Dev powiedział to z nadzieją – A Change mówiła, że idzie zapolować.
- Hm…
Shairron zastanowił się. Spojrzał na swoją dłoń i pstryknął palcami. Nic się nie stało.
- Trudne – mruknął do siebie.
- Zimno coś jest. – stwierdził Dev.
- Ognisko? – zaproponował Shairron.
Wstał i zaczął zbierać gałęzie. Potem pstryknął jeszcze raz palcami. Znowu nic. Zastanowił się przez chwilę. Gałązki zapłonęły.
- I tak mógłbym żyć… - powiedział Dev z zadowoleniem.
Gdzieś niedaleko zaćwierkał ptak. Słońce bez pośpiechu wschodziło, budząc wszystko co żywe. Ciepłe promienie oświetliły i polaną. Chłopcy położyli się na trawie. Jeden z koni parsknął i zarżał wesoło. Tuż obok przeleciał wielobarwny motyl.
- Ani trochę nie żałuje, że uciekliśmy – stwierdził nagle Dev.
- Nie ma czego żałować.
- Bo rozumiesz, teraz to jesteśmy wręcz bohaterami… - chłopiec zastanowił się – Zawsze chciałem być bohaterem.
- Ta… - Shairron wpatrywał się w błękit nieba – Piękna pogoda.
Mógł tak rozmawiać bez końca – o niczym. Po prostu cieszyć się, że jest przy nim jedyna osoba, która go rozumiała przez te wszystkie lata. I że nie ważne, co by się stało, ta osoba go nie opuści.
- Regenerujecie siły, czy co? – zawołała Change, wchodząc na polanę. W ręku trzymała kilka zajęcy.
- Mamy prawo, nie? – odpowiedział zaczepnie Dev.
- Kiedy jedziemy? – zapytał Shairron wstając.
- Dzisiaj, jak tylko Kharni raczy się zjawić – mruknęła, kładąc zające na ziemio – Głodni?
- Trochę.
Wyjęła z pod sukni nóż i zacznę zdzierać skórę z jednego szaraka. Gdy skończyła z wprawą pokroiła mięso na małe kawałki.
- Jak je usmażymy? – zapytał Shairron.
Change podeszła do leszczyny rosnącej niedaleko. Nożem ucięła kilka dłuższych patyków i zaostrzyła je. Nabiła mięso na patyki i rzuciła w stronę chłopców.
- Nad ogień i niech się piecze.
- Nie będzie surowe w środku? -zapytał Dev niepewnie przyglądając się mięsu.
-A może twój braciszek by się o to pomartwił?
Shairron wzruszył ramionami i skupił się. Spróbował stworzyć ogień na tyle zimny, by równomiernie przypiekł mięso. Pierwszy kawałek zapłonął tylko jasno i obrócił się w pył.
- Próbuj dalej.
Chłopiec znowu się skupił. Powoli powietrze wokół mięsa stawało się coraz cieplejsze, ale jednak nie pozwalał, by cokolwiek zapłonęło.
- Starczy – powiedział Dev.
Shairron spojrzał na mięso. Chyba było przypieczone.
-Dobreee – mruknął, gdy ugryzł kawałek – Jak to wszystko się skończy, to otwieram karczmę.
Następnie przypiekł wszystkie kawałki.
- Hahaha, ciekawe co by było, gdybyś zrobił tak z człowiekiem. Przypieczony od środka, haha – usłyszeli głos nekromanty.
- Nieładnie tak skradać się – powiedziała Change.
- Nieładnie tak zabijać zwierzątka. – odpowiedział, uśmiechając się złośliwie.
- Coś ciekawego?
- Nie, tylko jeden gówniarz, który postawił sobie za zadanie ratowanie świata przed złem. – spojrzał na Deva - Hehe. Synalek żołnierza, ale już nie będzie przeszkadzał – dodał.
- Hm… Skąd wiesz?
- Obiecał. Hehe. A tak w ogóle, panienki, kiedy jedziemy?
- Teraz – Change wstała od ogniska i podeszła do swojego konia. Shairron mruknął coś cicho, ale również wstał. Po chwili wszyscy siedzieli na koniach.
- Jak on się w ogóle nazywa? – zapytał wskazując na zwierze pod sobą.
- Alti. Moja to Śnieżka… - zaczęła Change.
- Dlatego, że jest kara – przerwał jej Kharnak.
Spojrzała na niego wściekła.
- Nazywa się Śnieżka – kontynuowała jednak – Koń Deva to Kamyk, a nasz słodki kucyk to…
- Narvaleeth.
Ruszyli pomału, przedzierając się przez gęsty las. Chłopiec zauważył, że nekromanta szepcze coś do konia.
- Alti… - zastanowił się – Ciekawe…
Dev jechał tuż obok.
- Co o ty myślisz?- zapytał.
- Czy ja wiem – Shairron rozglądnął się. Las zaczął się przerzedzać.
- Mnie to trochę przeraża, ale wreszcie spełniają się nasze marzenia!
- Ale jak to się wszystko skończy? – Shairron westchnął – Będziemy musieli zabijać?
- Dla pokoju to konieczne.
- To nigdy nie jest konieczne…
- Patrz! Wyjeżdżamy z lasu – Dev szybko zmienił temat i ruszył galopem.
Shairron uśmiechnął się. Ciągle męczyły go jakby wyrzuty sumienia, ale teraz próbował o nich zapomnieć. Cieszyć, że to nie on umarł.
Alti również przyspieszył do galopu. Shairron pochylił się nad swoim gniadym koniem. Widok wokół był piękny – aż po horyzont ciągnęły się pola żółtej trawy. Niegdzie ni było widać drzew ani nawet zwierząt. Co jakiś czas tylko nad nimi przelatywały wielkie ptaki. Shairron nie wiedział, jak się nazywają.
- Ścigamy się? – zapytał Dev, uśmiechając się złośliwe.
- Sam tego chciałeś! – chłopiec przyspieszył.
Przez chwilę jechali łeb w łeb, ale w końcu Alti zwolnił nieznacznie.
- Wygrałem! – zawołał Dev radośnie – A ty za karę będziesz musiał wyprać moje ubranie!
- Niech tak się stanie, ale pamiętaj, że kiedyś ja wygram!
Dalej galopowali. Gdzieś daleko, tam gdzie niebo stykało się z żółtą trawą, chłopiec dostrzegł blask wody.
- Co to? – zapytał.
- Rzeka Wschodnia, jesteśmy niedaleko Jeziora Łez – odpowiedziała Change.
- Jedziemy w tamta stronę?
- Można tak powiedzieć.
Shairron nie mógł sobie przypomnieć, czy nad Rzeką Wschodnią znajdowało się jakieś większe miasto. Rozejrzał się jeszcze raz, by w końcu spojrzeć przed siebie.
Na swojej drodze zobaczył Narvaleeth.
Alti dalej galopował przed siebie.
Kharnak z przerażeniem próbował zawrócić swojego konia. Shairron jak w transie wpatrywał się w krwistoczerwone oczy Narvaleeth.
Poczuł, że odpływa.
Nekromanta wściekły wyjął z nóż i wbił go w bok klaczy. Ostrze bez problemu przecięło grubą skórę, krew roztrysnęła mu się na dłoniach. Nervaleeth wierzgnęła dziko, zrzucając go na ziemię. Shairron mglistym wzrokiem zobaczył jeszcze, jak Change zawraca i coś do niego krzyczy.
Wszystko było tak nierealne…
Jedyne co poczuł, to upadek. A potem wszystko zgasło.
długo coś.^^ a ciekawi mnie to: piszesz od razu czy co, bo strasznie dużo tekstu wklejasz i to dośc często.;] ;] więc?;)
OdpowiedzUsuńNie, mam dużo tekstu przepisane na komputerze, tylko wklejam. :)
OdpowiedzUsuń