Na początek

Na początek mam dość chyba zaskakującą prośbę -wytykajcie mi błędy w komentarzach. Na prawdę. Sama ich nie widzę, czasem muszę przeczytać swój tekst dziesięć razy zanim zauważę chociażby powtórzenie... A jeśli wy wytkniecie mi to w komentarzu, ułatwicie mi pracę. Z góry dziękuje :)

sobota, 15 maja 2010

NDE "Ogień" Dalej Prolog ; )

Zamieszczam kolejny post, bo mam dużo tekstu przepisanego na komputerze i nie widzę sensu czekać. Hm...
PS. Nie wiem dlaczego, ale ucina akapity... :(



***
10 lat później

Se-Endos było pod panowaniem ludzi. Ci byli pod panowaniem Askara. Co prawda wstąpił na tron nie dawno, po dość zaskakującej śmierci ojca, ale
zdążył już wiele zmienić w królestwie. Szybko znalazł sojuszników. I szukał nowych.
Właśnie dlatego kazał zaprowadzić się do lochów. Do najgłębszych jej części, która rozciągała się pod całym zamkiem. Gdzie zamknięta jest Bestia
Podziemia były wilgotne. Po starych, porośniętych grzybem ścianach ściekała woda. Więźniowie patrzyli na króla z nadzieją. Niektórzy krzyczeli w obłędzie. Siedzieli w końcu tu latami, w towarzystwie strażników. Otrzymywali jedzenia tyle, by przeżyć - nic więcej. Umierali często, ale szybko zastępowali ich inni. Askar twierdził, że im mniej ludzi a kraju nie skutych kajdanami, tym mniej ludzi, którzy mogliby wzniecić bunt.
Askarowi wydawało się głupie nazywanie tego więźnia Bestią. Nie był nią. Był psychopatycznym, aspołecznym mordercą bez skrupułów i wyrzutów sumienia o nieprzeciętnym intelekcie. Ale nie Bestią.
Wszyscy o nim wiedzieli, ale Askar na poznawaniu jego historii spędził kilka miesięcy. Podobno doprowadził sztukę przesłuchiwania i tortur do perfekcji. I korzystał ze wszystkich możliwych metod. Ludzie, którzy go znali, twierdzili, że był w jakiś sposób... Straszny. Znał ich tajemnice. W końcu jego ulubioną nauką była psychologia. Askar miał nadzieję, że wreszcie spotkał kogoś, kto zrozumie jego plany... Byłby to bardzo dobry sojusznik...
Strażnik niepewnie prowadził go przez korytarze do najniższych poziomów więzienia, gdzie trzymano największych złoczyńców, skazanych na dożywocie.
- Na pewno chce pan go uwolnić? - zapytał
- Oczywiście - odparł król
- Mówią różne rzeczy...
- Nie interesuje mnie to - przerwał Askar
Był pewien, że po prawie dwudziestu latach więzienia w ciemności, bez kogokolwiek, musiał oszaleć. Nigdy nawet nie zanoszono mu jedzenia. W końcu nie potrzebował tego... Był... Inny. Tylko to Askara trochę przerażało.
- Tu - strażnik wskazał na jedne z drzwi. Były grube, z najlepszego metalu. Dawno temu kazano na nich wymalować znaki ochronne. Było w nich więcej magii, niż w niektórych czarodziejach. Pieczętował je sam Xytoleus - i to uspokajało wszystkich
Strażnik posłusznie podszedł do drzwi i otworzył je.
Askar poczuł zimno płynące z celi. Była cała w mroku i przepełniona czymś dziwnym... Uczuciem wściekłości
W wyjściu zamajaczyła ciemna postać. po chwili zrobiła niepewnie kilka kroków s stronę Askara.
Bestia... Nie był bardzo wysoki - wydawał się wyższy. Czuć było od niego wściekłość, ból... I śmierć. Ubrany w czarną, prostą szatę, porwaną. Długie, czarne włosy opadały na twarz. Impulsywnie zacisnął bladą dłoń, zakończoną długimi paznokciami.
Bestia podniósł lekko głowę. Askar miał wrażenie, że mu się przygląda. Zapadła chwila przerażenia.
Oddychał ciężko. Drżał. Król pierwszy raz od lat się bał. Bestia miał w sobie jakieś pradawne zło, czystą nienawiść. Nagle przez jego głową przeszła najstraszniejsza ze wszystkich myśli - skąd on brał swoją moc? Nikt się nad tym nie zastanawiał, bo oczywistością dla wszystkich było, że jest potężny
- Cerenos, znaczy piekło - przypomniał sobie
Nagle postać skoczyła do przodu wbijając palce w gardło strażnika
-Żołnierze! - krzyknął król. Z lochów zaczęli wybiegać inni strażnicy
Bestia wskazał na króla zakrwawionym szponem
- Thy.... Zabiję cię - wycharczał cicho i pobiegł w stronę wyjścia.
- Łapać go! - zawołał Askar
Askar wsłuchiwał się chwilę w stukot żelaznych butów, czasem plask rozbryzgującej się wody. Zapadła cisza, którą przerywał tylko do czasu do czasu jęk któregoś z więźniów. Spojrzał na drzwi, które przez dwadzieścia lat były zamknięte. Przynajmniej nie śmierdzi siarką - pocieszył się w myślach. Nerwowo kopnął jeden z kamyków. Gdzieś w oddali usłyszał szalony śmiech i czyjś krzyk urywający się nagle. Pierwszy raz w życiu przeszył go dreszcz.
Miał dziwne wrażenie, że żołnierze go nie dogonią
Spojrzał na swojego przewodnika, który umarł zaraz po rozerwaniu przez Bestię tętnicy
I że właśnie uwolnił cos bardzo złego. Nie, nie złego. Szalonego...

2 komentarze: